Kategorie

Przeczytaj opinie klientów

SZCZUPAK PRAWIE Z POWIERZCHNI

ss

Środek tygodnia... z racji, że mam pracę zmianową i różnie mi się układa grafik siedziałem z dzieckiem akurat tego dnia w domu...

Dochodzi godzina 11, ładny dzień słońce przebija się przez rzadkie na niebie chmury pojawia się w głowie myśl " a może by tak zabrać małą na pierwszy wypad na ryby? :) "

A co :D

Długo się nie namyślając ubieram córę (2 latka ), soczek w rękę, klucze od garażu, auta i poszliiii..... :P

Zamysł był taki by mała złapała bakcyla od skorupki :)

Pojechaliśmy nad moją ukochaną rzeczkę Odrę.

Pojechaliśmy do najbliższego i zarazem największego portu w linii prostej od domu. Poszliśmy na jedną z ciekawszych główek i zacząłem rzucać. Po którymś z kolei rzucie udało się złapać małego szczupaczka koło 35-40 cm ku niezmiernej uciesze mojego dziecka :) Był to pierwszy szczupak złowiony wspólnie z moją córusią z czego sam byłem niezmiernie zadowolony :) Po tym jak szczupaczek wrócił do wody postanowiłem, że pójdziemy dalej. Weszliśmy na bulwar portu z zamiarem udania się na cypel łączący wyjście z portu z rzeką. Jednak zamiar ten spalił na panewce ponieważ okazało się, iż po przejściu około 20 metrów obok ścieżki gdzieś w krzakach musiało być gniazdo szerszeni bo zauważyłem kilka sztuk latających koło siebie..... Szybko zawróciliśmy i spokojnym krokiem oddaliliśmy się z tego miejsca. Postanowiłem, że zejdziemy z bulwaru i porzucamy trochę po stronie portowej. Z trudem zniosłem małą po kamieniach mając w jednej ręce Ją, a w drugiej wędkę ale udało się :)

Cały czas dawało się zauważyć terroryzujące ukleje bolenie, które co chwila waliły w nie jak Polacy w Niemców pod Grunwaldem hehe :P

Na kiju miałem założoną obrotówkę typu long river nr4 zebco , która to ostatnimi czasy coraz częściej gości na końcu mojej wędki :)

Wybierając miejsce pierwszego rzutu zauważyłem większą kępę roślinności, której końce smagały taflę wody.

1 rzut..... nic

2 rzut.... nic

3 rzut był daleki na skraju roślin.

Blaszka tylko opadła na wodę i momentalnie zacząłem kręcić kołowrotkiem z myślą, a nóż może jeden z tych patrolujących boleni uderzy... 2 obroty kołowrotkiem i BACH !!!!! SIEDZI !!!!.... coś dużego !

Mój twardy kij gnie się niemiłosiernie, hamulec gra na kołowrotku.... muzyka dla mych uszu jak i wielu wędkarzy.... Na wodzie istna masakra :D co ta ryba wyczyniała pod powierzchnią :D Myślę sobie piękny boleń ! Nie może być inaczej... będzie życiówka :D W połowie drogi zobaczyłem ogon.... co to jest? to nie był charakterystyczny ogon boleniowy... przypominał trochę szczupakowy? ale jak..? szczupak o tej porze roku pod samym lustrem wody?..

Hol trwał parę minut i przy brzegu oczom mym ukazał się piękny szczupak ! :D Cały ten czas córeczka stała grzecznie w milczeniu i przyglądała się grzecznie co tatko wyczynia aż do momentu wylądowania ryby na brzegu, potem zaczęła cały czas zachwycać się w swoim języku :P

 

Rybka mierzyła 83 cm przy wadze 3,7 kg :)

 

Człowiek jeździ cały rok na ryby, wstaje skoro świt by złapać ładny okaz czy też zostaje po zmroku i nie może nic konkretnego wyjąć... a tak pojedzie sobie z dzieckiem, na spontaniczny sympatyczny wypadzik w poszukiwaniu jakiegoś okonka czy małego szczupaczka by dziecko załapało bakcyla a tu taka niespodzianka ;)

 

Tak to już bywa, że im mniej się człowiek nastawia na ryby tym lepiej ;)

 

Pozdrawiam i połamania :D


--
Pozdrawiam
Michał Dziedzic